11 maja 2017

Sukienka na Chrzest.

Nie omieszkałam zrobić jej własnoręcznie. Nawet nie brałam pod uwagę zakupu ubranka na tę okazję. Sprawdziłam tylko  koszta z niedowierzaniem oglądając paskudztwa z obrzydliwie tandetnych materiałów sprzedawane pod sztandarem "ślicznych sukieneczek" w śmiertelnie nieadekwatnych cenach. Wiadomo. Moje umiejętności krawieckie w dziedzinie szycia ubrań są dalekie od ideałów. Starałam się jednak wybrnąć z zadania z twarzą i mimo wielokrotnego szycia i prucia udało się wykonać sukienkę poprawnie. Kryty suwak, dwuwarstwowa sukienka z grubego, porządnego atłasu i tiulu z garścią płatków i pomponików. Do tego kołnierzyk z koralikami przyszywanymi ręcznie do późnych godzin wieczornych. Rękawki może wyszły 3/4 ale miało to plus taki, że nie zostały oślinione jak zwykle to bywa. Wspaniałe natomiast okazały się do ślinienia płatki wewnątrz tiulu. Lepszej zabawki nie trzeba. Sukienka fruwała i falowała w radosnych szarpnięciach a wnętrze przesypywało się z cichym szelestem przy każdym ruchu. 
Chrzest był w Wielkanoc. Wiele było przygotowań w tym czasie. Szycie, gotowanie, sprzątanie, goście.  Wynoszona, wytulona, wybawiona i wycałowana przez wszystkie matki i babcię. Wreszcie zasnęła na kazaniu jak to zwykle bywa. Przespała moment chrztu. Sapnęła tylko gdy woda wpłynęła po jej główce i spała dalej. Obudziła się zadowolona jako chrześcijanka i dalej zabawiała się kiecuszką z ekscytacją ruchu na rękach u taty.


 



Pozdrawiamy rodziców chrzestnych :)

4 komentarze:

  1. Ale ta Różana Panienka już urosła!!! Sukienka elegancka!

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne obie - i Łucja i sukienka :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jaka Ślicznota! Ile włosów! I jakie usteczka słodkie <3 Tak patrzę na tą Waszą słodycz i mam ochotę wyciągnąć Kubę z łóżeczka. A sukienka jest obłędna. Mnie przekonuje już samym różem. Mam taki niedosyt przez granatowe i brązowe rzeczy Kuby, że w sklepie, kiedy kupuję coś na prezent dla dziewczynki, krzyczą do mnie różowe i brokatowe sukienki ;)

    OdpowiedzUsuń

Twoje słowa karmią mojego bloga. Dziękuję!