21 lutego 2017

Nenufar

Dawno, dawno temu za górami, za lasami, ukryty w czeluściach szafy był sobie kawałek zielonej tkaniny. Leżał tak przez lata nieużywany i zapomniany aż padł na niego promyk pomysłowości poparty pomysłem z internetu (czemu, braku genialności, nie moim?). Skoro zamieszkała z nami taka mała dziewczynka, choć już nie kruszynka ze swoimi siedmioma i połową kilograma, przydał by się transport by pływać po meandrach mieszkania w przyjaznych warunkach. Liść już zaczyna się kurczyć, jako taki uszyty już z miesiąc temu a panna Łucja starannie wypełnia wnętrze kolejnych już śpioszków. Liść ten to kompilacja bawełny z wypełnieniem i wspaniałością pomysłu. Chylę czoła przed pomysłodawcą.




Tę pszczółkę, którą tu widzicie... Uśmiech Mai fryzura Gucia ;)

3 komentarze:

  1. Jak te dzieci szybko rosną... Dopiero co taką kruszynkę nam pokazałaś ;) Fajny pomysł z tym liściem.

    OdpowiedzUsuń
  2. Słodziutka córeczka, a liść wygląda super :) szkoda że ja nie mam takiego talentu. Moja córeczka dopiero teraz dobiła do 7kg :P

    OdpowiedzUsuń

Twoje słowa karmią mojego bloga. Dziękuję!