26 listopada 2016

Uszy do góry

Łucja to fajne dziecko obdarzone wyjątkową emisją głosu. Nie przepada za leżeniem na brzuchu, opracowała więc metodę niwelowania swojego położenia sprytnym sposobem przekręcając się na plecy. Przechyla się na bok, podnosi nóżkę i rozbujaną głową osiąga swój cel przy jednoczesnym prostowaniu rączki. 
Uszyłam Łucji opaskę na uszka... z uszkami. Za słodko! Uszytek jest raczej wynikiem mojej  fanaberii niż potrzebą fizyczną. Nie wiem czy jeszcze je kiedyś (te uszy) dziewczynka przymierzy. Akcja w stylu ZZZ znana ze szkoły w tym wypadku Zszyć-Założyć-Zapomnieć. Jest dokumentacja fotograficzna: mnie to wystarczy.


Ps: Jeszcze przyjdzie pora, że napiszę nieco więcej ale jeszcze trzeba poczekać. Długo poczekać...

5 komentarzy:

  1. Czyli też córeczka zajmuje Tobie tyle czasu że nie masz jedną krótką minutę na bloga? :) uszka cudne, najważniejsze że zdjęcia zrobione :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ... śliczna ta Twoja córeczka modeleczka :)

    OdpowiedzUsuń
  3. wow ale super= nawet tylko do sesji idealna :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Takie fanaberie trzeba spełniać. Łucja będzie miała wspaniałą pamiątkę :)

    PS: Jest przeurocza!

    OdpowiedzUsuń

Twoje słowa karmią mojego bloga. Dziękuję!