20 listopada 2014

3 listopada 2014

Gwiazda


Historia wielu rzeczy, które zaczynam na Dziergsession (przepraszam, nie wielu tylko wszystkich) kończy się tak, że to co zrobię w czasie spotkania pruję i zmieniam koncepcję. Może to stres gdy ktoś patrzy mi na ręce powoduje, że moje plany nie są zbyt dobre i karkołomne obliczenia okazują się błędne.  Gwiazda nadała z lekka zimowego wystroju, mojemu mieszkaniu, które nie jest moje i właściwie nic nie jest w nim po mojemu. Brzoskwiniowe i żółte ściany, meble w kolorze kalwados i tragiczna sekwencja trzech tandetnych obrazków z motywem afrykańskim na wieki przyklejonych do ściany... Może komuś się to podoba ale to nie moja bajka.
Myślę, że nie muszę przedstawiać Wam tworzywa z jakiego powstała gwiazda. I właściwie nie wiem do czego ją zaliczyć. Podkładka? Podstawka? Serweta? Taką chciałam, taka wymyśliłam, taką mam.  
 

Zawsze, gdy zamieszczam posta szukam pretekstu do choćby najmniejszego upuszczenia swoich myśli. Gdy zakładałam blog mówiłam "żadnego uzewnętrzniania się". Teraz uświadamiam sobie jak bardzo lubię napisać te parę słów od siebie. Nie tylko o tym co robię. Często jednak gdy już zasiadam przed komputerem doznaję tabula rasy (o ile dla się to wyrażenie odmienić w ten sposób).
Piękna jesień... prawda? Także tego... do następnego ;)
Pozdrawiam Was :)