30 października 2013

Pomagamy

Beaśka z bloga kreatywna nuda przez wszystkich znana i lubiana organizuje pomoc dla Szymka. Przyłączam się i ja. Zajrzyjcie do Niej koniecznie a dowiecie się szczegółów pomocy. Z mojej strony prośba o rozpromowanie akcji i dołożenie swojej cegiełki w postaci pracy ręcznie wykonanej



24 października 2013

Nokturn i o tym co to do rana


Oto widok z mojego okna. Widok nocny. Ale nie o tym, nie o tym ;)

Szykuje się kolejne dziergsession! Zapraszamy na dzierganie przy kawce/herbatce w Cafe Próżna w godzinach od 16 do upadłego  :)


Dziergsession do rana... no to byłby cud!

19 października 2013

T-shirts

Dziś chciałam Wam opowiedzieć historię pewnego początku. Jak to początku?! Historie zazwyczaj mają wstęp, rozwinięcie i zakończenie. Jak to tak? Jest to opowieść o początku pewnej znajomości. Znajomości z Kasią. Pchnęła nas na siebie czarująca Maryś, której strasznie dziękuję!
Współpraca z Kasią zakończyła się zmalowaniem przeze mnie dwóch t-shirtów. Na szczęście nie zakończyła się znajomość, wręcz przeciwnie. W planach mamy spotkanie przy kawie i poznanie się na żywo. 
Tak swoją drogą ciekawe jest to, że używając jedynie języka pisanego można wzbudzać sympatię i zaufanie. To ciekawe i krzepiące! To co widzicie na koszulkach to Kasia w roli gnijącej panny młodej ;) oraz parafraza dzieła Pana Drozda sprytnie posługującego się areografem. Ukłony. Obie koszulki to prezent urodzinowy dla szczęśliwego posiadacza zgrabnego malowidła na masce i męża wspomnianej wyżej panny więc na razie ciii.... ;) Liczę na zadowolenie obdarowywanego ;)
Bardzo dziękuję Ci Kasiu za zadaną pracę. Było to dla mnie bardzo przyjemne tym bardziej, że ciężko mi samej się zmobilizować do działania mimo iż pomysłów mam bez liku. Niech historia trwa i nie waży się zaczynać kończyć ;) niech nie kończy się rozwijać!






Słonka takiego jak dziś życzę wszystkim od świtu do nocy każdego jutra ;)

ps: Kiedyś napiszę co nieco więcej. Na dziś ciężko skupić się na składaniu słów gdy metr ode mnie dzieci oglądają Puchatka. Miodek, miodek, miodek...

Pa!

7 października 2013

Proza...

Nie mam ostatnio czasu... co widać bardzo wyraźnie. A właściwie nic nie widać... Dziś prezentuję bransoletkę, której pierwotne przeznaczenie było by przyozdobiła moją kostkę. Zaczęłam ją chyba w lipcu jeszcze. Przyszła jesień, bransoletka doczekała się zakończenia ale żeby nie musiała czekać całego roku do przyszłego lata dałam jej szansę zawiśnięcia na moim nadgarstku. Pięknie się mieni w słońcu... 



Poza tym mało się u mnie dzieje. Dzieciaki znowu chorują. A ja tęsknię za lasem. Nie ogarniam uciekającego czasu. Ani się obejrzałam a dziś mija drugi miesiąc odkąd zaczęłam pracę (to było w tym czasie kiedy były potworne upały, pamiętacie to jeszcze?). Raptem miesiąc temu Tejka miała urodziny a tu już jesień. Zaraz opadną wszystkie liście i zacznie sypać śniegiem a ja znów nie zdążę się nacieszyć moją ulubioną porą roku... Ot proza życia. Strona za stroną, rozdział za rozdziałem...

Bywajcie zdrowi!