19 grudnia 2013

Długouchy

Kolejny już w tym roku królik i zdecydowanie ostatni. Cztery to zdecydowanie za dużo... Ale obietnica jest obietnicą i królik dokonał się na czas. Zdąży pokicać pod choinkę (tę samą co kura z poprzedniego posta jak mniemam) by tam zaczaić się na jakieś dziecko (razem z kurą) ;) 
Osobiście jestem zadowolona i warto było ślęczeć do północy :) a ja tak lubię spać... Nie wiem jak to być mogło, że kiedyś kiedy chodziłam jeszcze do szkoły siedziałam nieraz do trzeciej rysując coś, pisząc, czytając a rano wstawałam do szkoły... fakt, że na historii zdarzało mi się przyspać ale dawałam radę ;P
Dobra: oto królik :)





Houk!

ps: a jak tam Wasze przygotowania bo moje to jak wyżej ;)

17 grudnia 2013

Kura

Prawdopodobnie jest to jedna z nielicznych kur, które pojawiły się przed jajkiem choć wciąż jest kwestią nie rozstrzygniętą co tak na prawdę były pierwsze. Ta kura zagnieździ się prawdopodobnie gdzieś pod choinką i być może nawet będą z niej jaja ;) co myślicie?








Dobrego wieczoru życzę i spokojnych przygotowań przedświątecznych! :)

13 grudnia 2013

Choinka

Idą Święta. U nas już stoi choinka. Prawdziwa! Ten zapach... mówię Wam. Niestety mój słoiczek na nie wiele się przydał w tej kwestii  gdyż "choinkę" zjedliśmy we wrześniu... ale cóż... to moja najpiękniejsza choinka w życiu!


Dobrego wieczoru i weekendu życzę!

7 grudnia 2013

Bransoletka

Bransoletka powstała już z miesiąc temu jak nie więcej. I oto jest: doczekała się zdjęcia. 


Następna mi się marzy w kolorystyce zimowo-jesiennego nieba.  


Pozdrawiam 



2 grudnia 2013

Królik do zadań specjalnych

Całkiem nie dawno zamieściłam post promujący akcję "Kiermasz dla Szymka". W związku z powyższym wyszykowałam pewnego królika. Królika do zadań specjalnych. Obecnie przebywa w kapsule podróżnej wysłanej wprost do Gdańska. Liczę na to, iż król spisze się na medal i zechce zostać zakupiony. Misja przewidywana jest na Mikołaja. Do (ręko)DZIEŁA!










21 listopada 2013

Football sprzyja szydełkowaniu

Są dowody:



Wynik pominę...
Sytuacja polskiej piłki nożnej jest fatalna ale stabilna... ;P

A rzecz szydełkowana myślę wkrótce się ujawni bo jest już gotowa od kilku dni.

Pozdrawiam :)

ps: Wy też "oglądacie" mecze?


7 listopada 2013

Listopadowy poranek

Znów widok z mojego okna. Tym razem, po odsłonięciu rankiem rolety zaskoczył mnie ten oto widok :)



Tym optymistycznym akcentem kończę i życzę dobrego dnia!

4 listopada 2013

O CZApce i MItenkach

To chyba będzie moje ulubione zdjęcie mnie. Zdjęcie mnie widziane moimi oczami... Zawsze wolę być za obiektywem a nie przed ale jak mus to mus. Jakoś trzeba sobie radzić. Uznałam, że to będzie najlepszy sposób prezentacji czapki i mitenek. Teraz nic tylko iść w tą jesień z aparatem już bez obaw o zmarznięte grabki i dekielek (czytaj ręce i głowę ;P) 
Wiecie, że jedna z tych mitenek od a do z powstała na dziergsession? Kasia świadkiem! Spotkałyśmy się same we dwie w okolicznościach dziergsession acz było ciężko bo był to akurat dzień, w którym dopadło mnie przeziębienie, które męczy mnie do dziś ale dałam radę. Bardzo dziękuję za miły wieczór Kasia! :) 


Pozdrawiam wszystkich gorąco!
Houk!

30 października 2013

Pomagamy

Beaśka z bloga kreatywna nuda przez wszystkich znana i lubiana organizuje pomoc dla Szymka. Przyłączam się i ja. Zajrzyjcie do Niej koniecznie a dowiecie się szczegółów pomocy. Z mojej strony prośba o rozpromowanie akcji i dołożenie swojej cegiełki w postaci pracy ręcznie wykonanej



24 października 2013

Nokturn i o tym co to do rana


Oto widok z mojego okna. Widok nocny. Ale nie o tym, nie o tym ;)

Szykuje się kolejne dziergsession! Zapraszamy na dzierganie przy kawce/herbatce w Cafe Próżna w godzinach od 16 do upadłego  :)


Dziergsession do rana... no to byłby cud!

7 października 2013

Proza...

Nie mam ostatnio czasu... co widać bardzo wyraźnie. A właściwie nic nie widać... Dziś prezentuję bransoletkę, której pierwotne przeznaczenie było by przyozdobiła moją kostkę. Zaczęłam ją chyba w lipcu jeszcze. Przyszła jesień, bransoletka doczekała się zakończenia ale żeby nie musiała czekać całego roku do przyszłego lata dałam jej szansę zawiśnięcia na moim nadgarstku. Pięknie się mieni w słońcu... 



Poza tym mało się u mnie dzieje. Dzieciaki znowu chorują. A ja tęsknię za lasem. Nie ogarniam uciekającego czasu. Ani się obejrzałam a dziś mija drugi miesiąc odkąd zaczęłam pracę (to było w tym czasie kiedy były potworne upały, pamiętacie to jeszcze?). Raptem miesiąc temu Tejka miała urodziny a tu już jesień. Zaraz opadną wszystkie liście i zacznie sypać śniegiem a ja znów nie zdążę się nacieszyć moją ulubioną porą roku... Ot proza życia. Strona za stroną, rozdział za rozdziałem...

Bywajcie zdrowi!

16 września 2013

Jeszcze w zielone gramy

Pamiętam, dawno temu jaki dzień był wtedy długi. Patrzyłam przez kuchenne okno wychodzące na zachód jak słońce łagodnieje pochylając się nad horyzontem, a potem, napatrzywszy się na nie, zamykałam oczy i widziałam, powtarzające się, jeden za drugim, krążki niczym dropsy rozsypane z rozdartego papierka. Marzyłam wtedy o dropsach. Później słońce zachodziło a ja czekałam na kolejny zachód, żeby oglądać dropsowy spektakl słońca rozgrywający się pod moimi powiekami. Doba trwała wtedy z tydzień... 
Dziś mój tydzień trwa nie dłużej niż jedno popołudnie a ja na nic nie mam czasu... moje zapracowane nic-nie-robienie odbija się obustronną ciszą na moim blogu. Ja nic nie piszę -Wy, siłą rzeczy, nie odpisujecie. Pierwsze tygodnie pracy pochłonęły mnie w zupełności. Miesiąc sierpień był dla mnie męczący mimo, że w pustym, bezdzietnym domu odpoczywa się bezbłędnie. Gdy z początkiem września dzieci poszły pierwszy raz do przedszkola, ja nie mogłam spokojnie skupić myśli. Po pierwszym dniu przez nie tam spędzonym, pędziłam do nich jeden krok na ziemi i dwa w powietrzu z obawą czy dobrze spędziły dzień. Bardzo dobrze. Kolejne dni obfitują nowymi wersami wierszyków i angielskimi słówkami i mimo, że codziennie twierdzą, że do jedzenia były tylko kanapki nie martwię się o nie. O ile nie są chore... Z obawą odbieram telefony... czy oby na pewno nie są z przedszkola? Stało się... były. W piątek odebrałam Esterkę z zapłakaną buzią dużo wcześniej niż zwykle. Antosia dopadło w niedzielę... Zmartwił się bardzo, że nie pójdzie do przedszkola. Ale ja zmartwiłam się jeszcze bardziej patrząc na pędzącą miarkę termometru. 
W przychodni Antek spał na rękach. Numer 15... podczas gdy przyjmowany był dopiero szósty... Jedna z Pań pracujących w przychodni zaniepokoiła się widząc go. Podeszła, zapytała, dotknęła czoła Antka... Poszła do gabinetu po czym po chwili przyszła po nas. "Nie można zwlekać w takiej sytuacji"(Dziękuje!) Rodzice w wcześniejszymi numerkami byli oburzeni... wierzcie mi: gdy Wasze dziecko będzie się przelewało przez ręce, a moje raptem siorpało nosem przepuszczę Was bez zastanowienia.... 
Teraz śpią kolejne godziny... Zawsze gdy chorują czuję się jakby mi kto dwie tony gwoździ, żyletek, zardzewiałych prętów i gruzu wrzucił na grzbiet... Tak bardzo bym chciała, by czas płynął jak zwykł płynąć ostatnimi czasy...

Żeby nie było tak smutno załączam zdjęcia:


Esterka w zeszłym tygodniu skończyła trzy lata :) była zafascynowana tortem jaki jej zrobiłam :) A o prezencie jaki dostała od chrzestnego mówiła mi pół godziny przed jego przybyciem: strzał w dyche!


A ta koszulka nie jest taka zwykła... kupiłam ją ze względu na nadruk. Antoś uwielbia Monster Trucki. Koszulka zaobserwowana na ciucholandowej wystawie była na rozmiar 8-9yr: już nie jest ;P teraz pasuje idealnie na mojego przedszkolaka :)

26 sierpnia 2013

Dziergsession

Dzisiejsze spotkanie udało się! Przybyło nas na miejsce całe cztery. Dziergałyśmy. Wszystkie :) To takie motywujące kiedy okazuje się, że nie jesteśmy sami. Kiedyś pewna osoba powiedziała, że gdyby nie szajba to można by zwariować :) 


Dziękuję Wam dziewczyny za spotkanie!!

23 sierpnia 2013

23 sierpnia

Mężu. Pewnie włączysz z rana internet i sprawdzisz co "u mnie" słychać a ja szykuję się na tę chwilę już od dawna bo przecież piątą rocznicę ślubu ma się tylko raz. Planowałam wytworną kolację, jakiś niebanalny prezent, przyjemne chwile. Chwile na pewno będą dziś wyjątkowe ale wydarzenia tego miesiąca nieco pozmieniały moje plany. Pewnie spojrzę na Ciebie wyczekując reakcji po przeczytaniu tego posta. Uśmiecham się :) Nie mam dziś nic innego do powiedzenia jak tylko kocham Cię najmocniej na świecie!


21 sierpnia 2013

Dziergsession

Szybka informacja dla dziergających :) już w poniedziałek 26 sierpnia drugie dziergsession w Warszawie przy/w parku fontann po 16!! Zapraszam :)))


13 sierpnia 2013

Prawoślaz, szałwia i mięta

Parę miesięcy temu wzięłam udział w zabawie "podaj dalej". Podałam. Zobaczcie co dostały ode mnie dziewczyny:  takie oto ziółka. Do kopert trafiły losowo i szczerze sama nie wiem, jakie komu przypadło ziółko.






A u mnie? Znowu zmiany: poszłam do pracy... i...
...zmęczona jestem dzisiejszym dniem...
Chciałabym coś napisać więcej bo czuję, że myśli aż kotłują mi się pod czaszką ale musicie dać mi chwilę na asymilację... niech się wszystko unormuje bo póki co owo wszystko jest nienormalne... wszystko.

Życzę wymarzonej pogody. Moja wymarzona jest właśnie dziś :)

Houk!

6 sierpnia 2013

1 sierpnia 2013

***

A droga długa jest...





...nie wiadomo czy ma kres...


***

26 lipca 2013

Dziergsession

Publiczne dzierganie to pomysł Kasi. Spotkałyśmy się na początku lipca, pamiętacie? Pomysł mi się spodobał więc obdarzyłam go wdzięczną nazwą "dziergsession". Wczoraj Kasia rzuciła hasło "spotkanie na Placu Grzybowskim" Niestety moja sesja dziergalnicza pozostała w sferze mentalnej. Mental dziergsession. Następnym razem zaplanujemy i ogłosimy się odpowiednio wcześniej tak aby mogło się przyłączyć do akcji więcej osób. Wyczekujcie zaktualizowanego banerka. Ten przygotowałam na dziś niestety dziś ;)

Wszem i wobec zapraszam wszystkich chętnych do przybycia na dziergsession  w przyszłym miesiącu gdzieś w Warszawie. Bliższe informacje niebawem!


23 lipca 2013

Róża wiatrów

Uszyłam "krzywą" bluzkę i długo myślałam co na niej namalować. Uznałam, że będzie to róża... róża wiatrów. Zielony nie jest zbyt szczęśliwym tłem do malowania ale koniec końców wyszło nieźle :)



Dobrego wieczoru życzę :)

Mój będzie dobry: zrobiłam lody ;P


21 lipca 2013

Z motywem malwy

Pamiętacie jeszcze moje ostatnie candy? Spełniłam obietnicę. Wygrana zażyczyła sobie torbę z wybranym przeze mnie motywem kwiatowym. Nie malowałam jeszcze malwy a jest obecnie taka na czasie. Co krok to widzę malwy a teraz zwracam na nie uwagę jeszcze bardziej ;) Praca dotarła już do właścicielki i wydaje mi się, że jest zadowolona ;)






Jeszcze raz dziękuję wszystkim uczestniczkom zabawy za udział i wszystkim gościom. Mam nadzieję, że zostaniecie ze mną na dłużej i zajrzycie czasem ;)

Dobrego wieczoru życzę!